niedziela, 2 grudnia 2012

Chapter 2

Siedziałam razem z tatą w salonie ściskając mocno kubek gorącej herbaty. Miałam się dowiedzieć co znaczyło to jego wujkowanie do właściwie obcego chłopaka. Z początku się tego nie obawiałam, ale kiedy zobaczyłam minę ojca zaczęłam mieć wątpliwości. Błądził wzrokiem po ścianach, a na mnie nie spojrzał ani razu. W dodatku cały czas milczał, nie mogąc wydusić ani słowa. Co sekundę spoglądał nerwowo na zegarek, jakby na kogoś czekał. No co się tu wyprawia?
- Nie rozeszliśmy się z matką przez to, że mieszkamy w różnych częściach świata - brawo, wydusił to wreszcie. Ale po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że lepiej było jak nic nie mówił. Zaczerpnęłam głośno powietrza odkładając kubek na stół.
- Co ty mówisz? Podmienili cię, czy jak?
- Daj mi skończyć..
- Dobra, dobra - uniosłam dłonie w geście obronnym wzdychając ciężko.
- Jestem tylko facetem.. facetem który kochał twoją mamę, ale... wiesz Gwen, jesteś nastolatką zapewne słyszałaś o tych dwóch połówkach jabłka, które są dla siebie stworzone. Kilka miesięcy temu poznałem Jay. Koniec historii - wzruszył ramionami, tak jakby to co przed chwilą powiedział wcale go nie ruszyło.
- Czy ty siebie w ogóle słyszysz? I mówisz sobie to od tak? Poznałem Jay, no i co mnie to kurwa obchodzi, że ją poznałeś co? Powinieneś zawsze być z nami! Ze mną i z mamą! A tobie zachciało się jakiegoś pieprzonego x-factora. Co z ciebie w ogóle za facet? - strasznie się na nim zawiodłam. Sądziłam, że mama była dla niego wszystkim. A on jeszcze perfidnie kłamał mi w oczy (przez kamerkę, no ale i tak), że odległość zniszczyła ich uczucie. Rumakowania mu się zachciało, stary kretyn.
- A zresztą... gówno mnie to obchodzi. I tak nie będę musiała was oglądać. Sajonara tatku. Wrócę gdzieś w okolicach nigdy - chciałam zrobić to dramatyczne wyjście. Trzasnąć drzwiami, obrócić się na pięcie, jednak Bob złapał mnie za nadgarstek sadzając z powrotem na kanapie. Zrobiłam minę obrażonego dziecka zakładając nogę na nogę.
- Twoja mama nie byłaby zadowolona, gdybyś wyszła. Nie chciała, żebyś była bez opieki, więc tak jakby swojego mieszkania już nie masz.
- Dobra. To pokaż mi chociaż gdzie mam spać, nie będę tu z tobą siedzieć. I daj mi kasę, bo mam zamiar spędzić całe wieki w tym pokoju, a z głodu umrzeć nie chcę - to mówiąc wystawiłam rękę poruszając brwiami w górę i w dół. Ścisnęłam banknot chowając go do kieszeni. Na dzisiaj miałam już dość oglądania ojca. Oparłam się plecami o ścianę wciągając trampki na nogi. Już nawet nie chciało mi się szperać w torbie za butami, które byłyby odpowiedniejsze na taki śnieg. Zaklęłam pod nosem, kiedy poczułam wibrację w lewej nogawce spodni. Wyciągnęłam telefon odczytując sms.


No pięknie. Na śmierć zapomniałam o randce. Jak ja w ogóle mogłam? Przecież miesiącami się do tego przygotowywałam! Od miesiąca miałam nawet wybrany strój. Co prawda zmieniałam go kilkanaście razy, ale ten ostatni utrzymał się przed dwa dni. Sukces!
Zerknęłam na zegarek. Miałam jeszcze dwie godziny, więc z wielkich zakupów nici. Ale jak wyskoczę do spożywczaka za rogiem to chyba nic się nie stanie, nie? Najwyżej Clapton sobie trochę poczeka, trudno. Przeszłam szybko na drugą stronę ulicy, skręcając w boczną uliczkę. Nie trudno było się domyślić, gdzie jest sklep. Kilka stałych klientów stało już na chodniku przed nim z butelkami w ręce. Uśmiechnęłam się pod nosem mijając ich bez słowa, chociaż do głowy przychodziły mi różne kulturalne i mniej kulturalne komentarze. Nie miałam zamiaru wdawać się z nimi w żadne rozmowy, chociaż wszyscy byli w moim wieku. Nigdy nie zadawałam się z takimi typkami, przeprowadzka tego nie zmieni.
Zrobiłam drobne zakupy (a mówiąc drobne mam na myśli aż pięć dużych reklamówek chipsów, ciastek, lodów etc.), i pospieszyłam do domu, bo znając mnie będę szykowała się na randkę z Claptonem bardzo długo. Jednak jakiś chłopak z tej bandy, którą wcześniej minęłam złapał mnie za ramię uśmiechając się głupkowato.
- Puść mnie - syknęłam próbując wyrwać ramię z uścisku chłopaka.
- Ej spokojnie, nic ci nie chcę zrobić. Telefon ci wypadł - czułam jak zaczynają piec mnie policzki. Czego ja się spodziewałam, że zgwałci mnie na środku ulicy? Tylko się wygłupiłam..
- Och, dzięki - mruknęłam tylko uśmiechając się niepewnie. - pozory mogą mylić. Ten chłopak wyglądał na jakiegoś bandziora, ale jednak okazał się być całkiem sympatyczny. - Dasz się gdzieś wyciągnąć w ramach podziękowania? - zignorowałam te znajome "uuuuu", które oczywiście padło z ust jego kolegów.
- Jasne - tym razem te bezmózgie gnidy zaczęły gwizdać. Zapisałam w jego telefonie swój numer, żeby mógł się ze mną skontaktować no i poszłam. Nie, to nie miała być randka. Zwykłe spotkanie towarzyskie, nic więcej. Przecież musiałam sobie znaleźć jakichś przyjaciół, prawda? Byłam tu całkiem sama. Miałam tylko Claptona, a znając naszą dwójkę nie raz się pokłócimy. I kto mi wtedy doradzi co robić? No więc właśnie.
W domu czekała mnie niemiła niespodzianka. W kuchni siedziała Jay, razem z bandą tych całych One Direction. Dobrze, że Claptona z nimi nie było. Westchnęłam ciężko. Ojciec wyraźnie dał mi do zrozumienia,    że mam się przywitać ze swoją macochą, jednak zignorowałam go krzywiąc się znacznie. Rzuciłam zabłocone trampki w kąt wbiegając po schodach na górę.
Zachowywałam się jak rozpuszczony dzieciak, tak wiem, ale każdy na moim miejscu zareagowałby tak samo. Nie dość, że znalazł sobie inną babę to jeszcze mnie okłamał. Ojciec na medal, rzeczywiście!
Zaklęłam pod nosem, kiedy usłyszałam ciężkie kroki na korytarzu. W drzwiach stanął ojciec spoglądając na mnie dziwnym wzrokiem.
- Zaakceptuj to, że sobie kogoś znalazłem. Zachowujesz się jak rozwydrzony bachor! Nie tak cię wychowałem. Wiesz jak jej jest teraz przykro? Pomyśl Gwen! Sprawiłaś komuś przykrość.. przecież nienawidzisz tego robić? Nie poznaje cię.. - i wyszedł. Prychnęłam pod nosem siadając na skraju łóżka. Siedziałam tak dobre dziesięć minut, ale czas naglił. Miałam tylko godzinę, żeby wyszykować się i dojechać w umówione miejsce. Ciuchy miałam uszykowane, więc z tych nie było żadnego problemu. Jedynie włosy, które przez ten śnieg powykręcały się we wszystkie strony świata zabrały mi sporo czasu. Nie stroiłam się. Założyłam zwykłe ciuchy, które nosiłam na co dzień.
Po drodze wstąpiłam jeszcze do kuchni, żeby się czegoś napić. Żałujcie, że nie widziałyście miny Jay, kiedy się do niej uśmiechnęłam! Zresztą, wszyscy byli zdziwieni - nie tylko ona.
- Wychodzę, będę jak wrócę - zakomunikowałam ojcu i swojej nowej mamie drąc się na pół domu. Kiedy otworzyłam drzwi momentalnie zastygłam. Przede mną stał sam Clapton i co dziwniejsze wyglądał tak, jakby wcale mnie nie rozpoznał. Paplał tylko coś, że wreszcie ktoś otworzył, że stoi tu już od pięciu minut i potrzebuje pomocy Harry'ego, bo zepsuł mu się samochód. Zamilkł dopiero kiedy na mnie spojrzał.
- Gwen? - parsknęłam śmiechem, opierając się plecami o drzwi.
- To wy się znacie? - Styles wyrósł przed nami nawet nie wiem skąd, ale jego mina jeszcze bardziej mnie rozśmieszyła. Nabrałam głośno powietrza do płuc, jednak to nic nie dało - znów śmiałam się jak nienormalna. Uspokoiłam się dopiero po dobrych kilku minutach, a dokładniej to wtedy, kiedy ojciec zaczął się drzeć, że mam zamknąć kurwa te drzwi, bo zimno wpuszczam.
- No co się tak patrzysz? Chodź, bo spóźnimy się na własną randkę - posłałam Clapton'owi najpiękniejszy uśmiech na jaki mnie było stać, chwyciłam go za rękę, a żeby było jeszcze zabawniej zatrzasnęłam ciekawskiemu Styles'owi drzwi przed nosem.




Proszę, jeżeli już czytacie zostawcie komentarz. Nie lubię się dopraszać o coś takiego, ale to smutne przeczytać 2-3 opinie po trzech godzinach pisania..
jackass.®

10 komentarzy:

  1. HAHAHA OJCIEC GWEN KOJARZY MI SIĘ Z MISTRZEM INTRYGI BEZ KITU XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. weeeź jestem fanką mistrza intrygi! XD

      Usuń
  2. Uwielbiam Twojego bloga . Dodaj obserwujących . I mała prośba . Wpadniesz od czasu do czasu na mojego bloga ?
    http://onedirectionfunnyandsweetstory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, wpadnę :>
      obserwujący są na samym dole.

      Usuń
  3. masz talent ! Dodałaś dopiero dwa rozdziały a mnie już na maksa wciągnęło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne, naprawdę masz talent do pisania.
    Czekam na następny ^^
    Zapraszam do mnie : http://stole-my-heart-opowiadanieo1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz talent dziewczyno serio :) fajnie się zapowiada i czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  7. heeuhe świetne ;) Już lubię Gwen

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojciec Gwen mnie rozwala. Genialny blog.

    OdpowiedzUsuń